niedziela, 20 września 2015

Lepsza niż lekarz?

Zdaję sobie sprawę z tego, że tytuł bloga może budzić u niektórych kontrowersje, połowa osób od razu weźmie mnie za przemądrzałą małpę z ego wyższym niż dziesięciopiętrowe bloki, a lekarze będą chcieli odrąbać mi głowę. Z tego powodu postanowiłam, że się wytłumaczę - chciałam być lekarzem, nie udało się, znalazłam sto powodów, aby uwierzyć, że bycie pielęgniarką jest lepsze od bycia lekarzem, a to wszystko po to, aby mniej bolało.

Mama mówi, że już jako małe dziecko chodziłam ze stetoskopem i powtarzałam "Mamo, ja chcem być lekasem i lecyć cholych ludzi", płakałam oglądając "Na dobre i na złe", że nie mogę już "lobić opelacji na otwaltym selcu", a wizyty u lekarza były spełnieniem moich marzeń. W gruncie rzeczy do dzisiaj nic się nie zmieniło! Naprawdę od zawsze czułam, że chce być lekarzem, uwielbiałam oglądać medyczne programy i byłam w stanie wstać nawet o piątej, by oglądać półgodzinny program kręcony na żywo w jednym z polskich szpitalu, a gdy ktoś z mojej rodziny był w szpitalu to siedziałam tam od rana do wieczora. Jakkolwiek głupio to zabrzmi to kocham szpitale i czuję się w nich naprawdę dobrze, uwielbiam ten zapach, krzątający się personel, sam fakt przebywania w tym miejscu wydaje mi się świętością. Mieszkam blisko szpitala, więc pod moimi oknami non stop jeżdżą karetki, a ja wciąż za każdym razem lecę na balkon, by zobaczyć jaka karetka jedzie i móc jeszcze głośniej usłyszeć jej wyjące syreny. Dość dużo choruje, co wiąże się z pobytami w szpitalach, wykonywaniem różnych badań i bieganiem po specjalista, więc kontakt z medycznym światem nie jest mi obcy. Nierzadko wzruszam się i chce mi się po prostu z niewiadomych przyczyn płakać, gdy rozmawiam z lekarzem albo widzę idącego dumnie lekarza w fartuchu ze stetoskopem. Jestem dumna z każdego człowieka, który został lekarzem, niesamowicie ich cenię i kocham miłością bezwzględną na swój własny sposób. Chciałabym najlepszym lekarzom wybudować pomnik i czcić ich wiedzę, dobro i wielkie serce, ale jednocześnie bardzo im zazdroszczę tego, że im się udało, a mi nie.

Rok temu pisałam maturę, wybrałam oczywiście rozszerzoną biologię i chemię i choć wszystkie przedmioty poszły mi zadziwiająco dobrze to na tych najważniejszych nieco poległam. Nie był to wynik dający mi szansę na studia medyczne, więc uznałam, że za rok poprawię maturę i na pewno się dostanę. Ciężko pracowałam od rana do wieczora (przez jakiś czas nawet na dwóch etatach), by zarobić na korepetycji z chemii, która do teraz jest dl amnie czarną magią, a jeszcze ciężej się uczyłam. Naprawdę bardzo dużo się uczyłam i wszystko podporząkowałam i poświęciłam naucę - ze snem i życiem towarzyskim na czele. Uczyłam się od rana do wieczora, dzień w dzień przez parę miesięcy, przerobiłam wszystkie matury, tysiące zadań, przeczytałam tysiące stron. Pierwszy raz w życiu czułam fizyczny ból, mdłości i ból głowy za sprawą ogromnej ilości czasu poświęconych na naukę, było to dość dziwne uczucie, którego doświadczyłam pierwszy raz w życiu, ale jak się okazało pod koniec czerwca - mój wynik wciąż nie jest wynikiem na lekarski. Planem awaryjnym było pielęgniarstwo, więc złożyłam papiery i dostałam się w pierwszej turze, niby szczęśliwa, a niby nieszczęśliwa. Za dziesięć dni zaczynam studia i wciąż się zastanawiam, czy za rok znów poprawiać maturę i spróbować, czy poświęcić się całkowicie nauce i praktyce, która pozowli mi zostać najlepszą pielęgniarką świata? Chciałabym po prostu być z siebie dumna, spełnić swoje marzenie, robić to co kocham i pomagać innym, ale w gruncie rzeczy będąc pielęgniarką też mogę tego dokonać. Po prostu boję się, że zawsze będzie mi się chciało płakać na widok lekarza, będę na siebie zła, a widząc studenta medycyny będę knuła plan zabójstwa.

Chciałam być lekarzem, nie udało się, znalazłam sto powodów, aby uwierzyć, że bycie pielęgniarką jest lepsze od bycia lekarzem, a to wszystko po to, aby mniej bolało.

I choć boli cholernie to wierzę, że bycie pielęniarką jest najlepszym zawodem jaki mogłam wybrać i dołożę wszelkich starań, by być najlepszą pielęgniarką na świecie.

1 komentarz:

  1. Wiesz co szkoda ze nie zostaniesz lekarzem, bo ludzi z takim podejściem brakuje w naszych szpitalach. Moim zdaniem brakuje lekarzy z powołaniem, którzy nie maja pacjenta w dupie. Chociaż to samo dotyczy pielęgniarek... Niestety ja mam takie doświadczenia, ze najczęściej natyka się na takie osoby, które zachowują się jakby dyżur miały za kare. Także życzę Ci żebyś zawsze miała takie podejście jak teraz. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń