Jest wpół do trzeciej w nocy. W gruncie rzeczy może jest wcześniej, a może później, bo dzisiejszej nocy zmienia się godzinę, a to nigdy nie było moją mocną stroną. Nie mam pojęcia czy godzina na komputerze zmieniła się automatycznie, dopiero się zmieni czy wcale się nie zmieni. Obstawiam opcję pierwszą lub drugą, ale co ja się tam znam...
Wszyscy śpią - Piotrek u siebie, Ada w naszym pokoju i jak na nią patrzę to sama mam ochotę wskoczyć do łóżka i przykryć się kołdrą po czubek nosa. Obiecałam sobie, że nim pójdę spać zrobię parę rzeczy i nie mogę teraz tak po prostu oddać się swojej ulubionej czynności.
Prowadzenie tego bloga jest dużo trudniejsze niż myślałam, ponieważ z powodu nowej sytuacji jaką jest studiowanie, mieszkanie samemu i bardzo duży materiał do nauki mam chyba problemy z organizacją, albo tak to będzie wyglądać zawsze. Od rana do wieczora jestem na uczelni, a potem się uczę. Nierzadko jest tak, że wracam z uczelni koło dwudziestej (w czwartki chwilę przed dwudziestą drugą!), jem coś i biorę się za naukę, nad książkami siedzę do drugiej, a potem po piątej wstaję.
Nigdy nie piłam tak często i tak dużo kaw jak tutaj, naprawdę.
Dziś uczyłam się anatomii, mikrobiologii, pisałam długi referat z dietetyki, doszukiwałam materiałów na prezentację z zakażeń szpitalnych, robiłam notatki z mikrobiologii i anatomii. I ściągi. Tak, muszę się przyznać do tego, że zdarzyło mi się już raz ściągać i to właśnie na mikrobiologii. Po prostu nienawidzę uczyć się o dziwnych stworzonkach (nazywających się np. Acanthamoeba Castellani, Entamoeba Histolytica, Neagleria Fowleri czy Pneumocystis Carini) o których informacji jest po parę stron A4, które mają przeróżne cykle rozwojowe i mnóstwo rzeczy w sobie. Chorób i objawów wyuczyłam się na pamięć, ale z całą resztą nie jestem w stanie sobie poradzić bo najzwyczajniej szkoda mi czasu, którego i tak nie mam. Wolę skupić się na najważniejszych przedmiotach.
A właśnie, nauczyłam się bardzo szybko, że nie mogę być najlepsza, a nawet dobra we wszystkim bo jest to fizycznie niemożliwe. Trzeba czasem stawiać na bylejakość, szczęście, zrządzenie losu i to co najważniejsze. Była to trudna lekcja, ale przyjęłam ją dzielnie i wciąż uczę się tego co powinnam, a czego nie powinnam.
Mam nadzieję, że po środzie (mam za sobą wtedy wszystkie najtrudniejsze przedmioty) opowiem Wam o wykładowcach, zdobytej wiedzy, zaliczeniach i niezaliczeniach, studenckim życiu i wszystkim o czym chce, a nie mam czasu.
Ok, wracam do mikrobiologii, a potem do łóżka.
sobota, 24 października 2015
sobota, 10 października 2015
Żyję. Pierwszy tydzień. Żyję.
Pierwszy tydzień był pełen stresu,
ekscytacji, zachwytu, przerażenia i wszystkich innych możliwych
emocji, ale wynikało to tylko z jednego – NOWEJ SYTUACJI. Nowa
sytuacja jest trudna bo nie wiemy co nas czeka, jak mamy się
zachować, czego od nas oczekują, chcemy wypaść jak najlepiej, ale
nawet nie wiemy czasem jakie kroki podjąć, by tak się stało. Nowi
ludzie, miejsca, tysiące zakamarków, spraw, rzeczy do zapamiętania
i całkiem inna rzeczywistość. Ale nowe, nie znaczy gorsze. Jestem
zadowolona i dziś na wykładzie jak myślałam o tym tygodniu to
uśmiechałam się do siebie i myślałam, że teraz to dopiero się
zacznie ostra nauka i zero psychicznego odpoczynku. Stresów jest
milion – czy autobus przyjedzie na czas abym dotarła na zajęcia
(ostatnio się spóźnił 35 minut), czy zdążę na drugi autobus
którym jadę dalej, czy wykładowca mnie nie zapyta, czy znajdę
sale, czy nie będzie wejściówki, czy wszystko pamiętam, czy
dobrze to robię, czy to i czy tamto. Stres, stres, stres, stres,
stres. Ale jak Cię stres nie zje, a zmotywuje i podniesie ciśnienie
na tyle, że nie ziewasz na wykładzie to znaczy, że jest dobrze.
W przejrzysty sposób przedstawię
KAŻDE zajęcia, które odbyły się w tym tygodniu, ale warto
pamiętać, że niektóre zajęcia są ruchome, więc albo znikną za
jakiś czas na rzecz innych bądź są stałe, ale wymienne z innym
przedmiotem. Czeka mnie więc jeszcze trochę nowości, pewnie na
każdym kroku bo każda informacja tutaj i umiejętność jest dla
mnie nowością przez wielkie N.
Podstawy pielęgniarstwa
Pani była zachwycona, że wszyscy mamy
już mundurki, a ja nie lubię tego mundurka bo wszyscy prawie
wyglądamy jak kucharki, a na dodatek jest to niewygodne i można się
ugotować. Poznaliśmy podstawowe pojęcia związane ze sterylizacją,
aseptyką i innych rzeczach związanych z zakażeniami i higieną w
szpitalu oraz ćwiczyliśmy higieniczne mycie rąk. Nigdy w życiu
nie widziałam, by pielęgniarka odkręcała kran łokciem (bo
zarazki) i myła ręce przez tyle czasu, w taki sposób i na dodatek
każdy fragment powtarzała po pięć razy, ale spoko – zdam to za
tydzień i mam nadzieję, że będę miała spokój. Przez kolejne
cztery godziny bandażowaliśmy siebie nawzajem – czułam się
okropnie, bo spałam tylko dwie godziny z powodu wysokiej gorączki i
złego samopoczucia, a o 4 wstawałam, by dojechać do centrum na
zajęcia. Bandażowanie jest do bani, mamy tysiące sposobów,
przedziwne nazwy (średnio pięć słów przypada na każdą nazwę),
a wszystko musi wyglądać estetycznie. Problem zaczyna się wtedy,
gdy nie wiem która nazwa to który sposób, który sposób od
którego palca (kciuk lub mały, nie wiem co to za różnica) i w
którą stronę bandaż, a na koniec problem pojawia się, gdy
patrzysz i widzisz, że kłos nie jest równy tylko gówniany.
Gówniane kłosy nie przejdą, jestem tego pewna.
Mikrobiologia i Parazytologia
Dwie godziny przerwy między
poprzednimi zajęciami, a mikrobiologią czekałam tylko po to, aby
się dowiedzieć, że za tydzień ktoś robi prezentacje i że
regulamin jest na stronie, a teraz jesteśmy wolni. Jedyne co przez
te osiem minut przyswoiłam to fakt, że wykładowca jest młody, ma
super trampki i świetną marynarkę. A no i że za tydzień
sprawdzian z wiedzy, która dopiero przed nami. Tak, to norma tutaj,
ale może i na każdych studiach – na zajęcia przychodzisz
przygotowana z każdego poprzedniego tematu i z tego, który dopiero
będziesz przerabiać, ponieważ za każdym razem jest z tego test.
Anatomia (ćwiczenia)
Liczyłam, może naiwnie i głupio, że na pierwszych zajęciach pójdziemy do prosektorium i będę piać z zachwytu na widok ludzkich organów i zwłok. Dumnie szłam w swoim furtuchu i szajsowatym czepku, ale okazało się, że tak naprawdę siedziałam przy długim stole, przede mną były SZTUCZNE kości, a ja słuchałam jak Pani opowiada o kościach pokazując wszystko na niepełnosprawnym ze zużycia szkielet. Muszę jednak przyznać, że kobieta jest strasznie zainteresowana tym co robi i miło się jej słucha, choć czuję, że jest to najbardziej wymagający czasu, nauki i poświęceń przedmiot. Nauki, nauki, a nauki.
Liczyłam, może naiwnie i głupio, że na pierwszych zajęciach pójdziemy do prosektorium i będę piać z zachwytu na widok ludzkich organów i zwłok. Dumnie szłam w swoim furtuchu i szajsowatym czepku, ale okazało się, że tak naprawdę siedziałam przy długim stole, przede mną były SZTUCZNE kości, a ja słuchałam jak Pani opowiada o kościach pokazując wszystko na niepełnosprawnym ze zużycia szkielet. Muszę jednak przyznać, że kobieta jest strasznie zainteresowana tym co robi i miło się jej słucha, choć czuję, że jest to najbardziej wymagający czasu, nauki i poświęceń przedmiot. Nauki, nauki, a nauki.
Psychologia (seminarium)
Dobieraliśmy się w pary i przedstawialiśmy siebie nawzajem, a później rozmawialiśmy o historii naszych imion. Zapowiada się miło, a przy okazji dowiedziałam się, że bardzo dużo osób ma inne imię niż mieć miało, ponieważ zakręcony Tata przekręcał, zapominał bądź zmieniał w urzędzie imię. Myślę, że przedmiot mi się przyda, ponieważ będę pracować z ludźmi i muszę wiedzieć jak się z nimi obchodzić.
Dobieraliśmy się w pary i przedstawialiśmy siebie nawzajem, a później rozmawialiśmy o historii naszych imion. Zapowiada się miło, a przy okazji dowiedziałam się, że bardzo dużo osób ma inne imię niż mieć miało, ponieważ zakręcony Tata przekręcał, zapominał bądź zmieniał w urzędzie imię. Myślę, że przedmiot mi się przyda, ponieważ będę pracować z ludźmi i muszę wiedzieć jak się z nimi obchodzić.
Genetyka (ćwiczenia)
Pan niesamowicie stanowczy i śmiejący
się z naszych braków z liceum oraz liczący, że wszystko wiemy i
pamiętamy. Zadania, zadania i cały czas zadania, ale wiem, że to
dopiero początek, bo z tego co czytałam przed nami kosmiczne
rzeczy. I żeby nie było – strasznie fajny ten Pan, ciekawie
opowiada, a ponadto mówi o ciekawych chorobach.
Zakażenia szpitalne
(seminarium)
Najlepszy na świecie prowadzący, tak zabawny, że za śmiechu miałam łzy w oczach, a praktycznie cały czas się uśmiechałam. Może i nie jest najprzystojniejszy, ale ma w sobie taki urok i tak cudowny charakter, że mogłabym zostać jego żoną. Wymagający, to prawda, ale myślę, że to dobrze i nie mogę doczekać się kolejnego seminarium! Na koniec rozdawał tematy prezentacji, ale w sumie nic mi się za bardzo nie podobało poza jednym tematem, który był już zajęty przez dziewczyny, więc zapytał czym się tak naprawdę interesujemy i co byśmy chciały mieć – choroby lub profilaktyka, a więc padło na szczepionki. Jak Pan stwierdził- temat wymagający bo niejednoznaczny, a ponadto mamy zachęcić grupę do dyskusji. I najgorsze jest to, że tak naprawdę jestem osobą nieśmiałą i cholernie stresuję się występami przed publicznością. Matko, wyczuwam stres życia razy sto bo na co drugie zajęcia muszę zrobić prezentację.
Najlepszy na świecie prowadzący, tak zabawny, że za śmiechu miałam łzy w oczach, a praktycznie cały czas się uśmiechałam. Może i nie jest najprzystojniejszy, ale ma w sobie taki urok i tak cudowny charakter, że mogłabym zostać jego żoną. Wymagający, to prawda, ale myślę, że to dobrze i nie mogę doczekać się kolejnego seminarium! Na koniec rozdawał tematy prezentacji, ale w sumie nic mi się za bardzo nie podobało poza jednym tematem, który był już zajęty przez dziewczyny, więc zapytał czym się tak naprawdę interesujemy i co byśmy chciały mieć – choroby lub profilaktyka, a więc padło na szczepionki. Jak Pan stwierdził- temat wymagający bo niejednoznaczny, a ponadto mamy zachęcić grupę do dyskusji. I najgorsze jest to, że tak naprawdę jestem osobą nieśmiałą i cholernie stresuję się występami przed publicznością. Matko, wyczuwam stres życia razy sto bo na co drugie zajęcia muszę zrobić prezentację.
Filozofia i etyka zawodu pielęgniarki
(seminarium)
Zaczęliśmy kodeks pielęgniarek, ale jest to naprawdę ciekawe – warto wiedzieć co możemy, jakie mamy prawa, a jakie obowiązki oraz jak zachować się w danej sytuacji. Pani jest miła, przemiła, wyrozumiała, a ponadto super opowiada, ponieważ wszystko popiera sytuacjami ze szpitala i własnymi przeżyciami. Myślę, że to ta Pani jest sprawczynią tego, że prawie pogodziłam się z pielęgniarstwem i jestem z tego dumna.
Zaczęliśmy kodeks pielęgniarek, ale jest to naprawdę ciekawe – warto wiedzieć co możemy, jakie mamy prawa, a jakie obowiązki oraz jak zachować się w danej sytuacji. Pani jest miła, przemiła, wyrozumiała, a ponadto super opowiada, ponieważ wszystko popiera sytuacjami ze szpitala i własnymi przeżyciami. Myślę, że to ta Pani jest sprawczynią tego, że prawie pogodziłam się z pielęgniarstwem i jestem z tego dumna.
Wychowanie Fizyczne
Pan jest śmieszny i bardzo fajny – spotykamy się zawsze na siłowni i mamy robić co chcemy, ale musimy być aktywni, a nie siedzieć patrząc w sufit. Przez prawie dwie godziny jechałam na rowerku i pewnie dojechałam do Niemiec, a co!
Pan jest śmieszny i bardzo fajny – spotykamy się zawsze na siłowni i mamy robić co chcemy, ale musimy być aktywni, a nie siedzieć patrząc w sufit. Przez prawie dwie godziny jechałam na rowerku i pewnie dojechałam do Niemiec, a co!
Podstawy pielęgniarstwa
(wykład)
Wykłady obowiązkowe, ale bardzo ciekawe – widać, że Pani kocha to co robi i opowiada z taką pasją, że chciało mi się jej słuchać. Byłam strasznie niewyspana, bo dzień wcześniej oblewałam swoje pierwsze POZYTYWNE zaliczenie, a ponadto spałam niecałe cztery godziny – ciągle ziewałam, czułam, że głowa lata mi na wszystkie strony i ze wszystkich sił skupiłam się na tym, aby nie zasnąć. Kawa z automatu zrobiła swoje, a dalsza część wykładu była niesamowita. Ta kobieta ma ogromną wiedzę i chciałabym w przyszłość wiedzieć choć jedną dziesiątą tego co ona.
Wykłady obowiązkowe, ale bardzo ciekawe – widać, że Pani kocha to co robi i opowiada z taką pasją, że chciało mi się jej słuchać. Byłam strasznie niewyspana, bo dzień wcześniej oblewałam swoje pierwsze POZYTYWNE zaliczenie, a ponadto spałam niecałe cztery godziny – ciągle ziewałam, czułam, że głowa lata mi na wszystkie strony i ze wszystkich sił skupiłam się na tym, aby nie zasnąć. Kawa z automatu zrobiła swoje, a dalsza część wykładu była niesamowita. Ta kobieta ma ogromną wiedzę i chciałabym w przyszłość wiedzieć choć jedną dziesiątą tego co ona.
Dietetyka (wykład)
Najgorsza prowadząca i najgorszy wykład, a wszystko przez tą Panią, która sama nie wiedziała co mówi, a wszystko praktycznie cytowała monotonnym głosem ze slajdów. Jej słowa często były niezgodne z prawdą co parę osób odważnie jej powiedziało, a z tym, że ten wykład był beznadziejny chyba zgodzi się każdy. Nie polecam i nie szłabym na to nigdy w życiu, ale jest to niestety warunek zaliczenia.
Najgorsza prowadząca i najgorszy wykład, a wszystko przez tą Panią, która sama nie wiedziała co mówi, a wszystko praktycznie cytowała monotonnym głosem ze slajdów. Jej słowa często były niezgodne z prawdą co parę osób odważnie jej powiedziało, a z tym, że ten wykład był beznadziejny chyba zgodzi się każdy. Nie polecam i nie szłabym na to nigdy w życiu, ale jest to niestety warunek zaliczenia.
Zdrowie publiczne (wykład)
Miałam trzy godzinne okienko, więc szczęśliwa pojechałam do domu. I nie chciało mi się naprawdę wracać na uczelnie, ale to zrobiłam i co? Czekałam prawie pół godziny z prawie dwusetką innych studentów pod salą wykładową, ale nikt się nie pojawił, a nawet nie raczył nas poinformować. Ale co tam, kogo interesuje ponad dwieście studentów, gdzie połowa z nich dojeżdża nawet i trzy godziny.
Miałam trzy godzinne okienko, więc szczęśliwa pojechałam do domu. I nie chciało mi się naprawdę wracać na uczelnie, ale to zrobiłam i co? Czekałam prawie pół godziny z prawie dwusetką innych studentów pod salą wykładową, ale nikt się nie pojawił, a nawet nie raczył nas poinformować. Ale co tam, kogo interesuje ponad dwieście studentów, gdzie połowa z nich dojeżdża nawet i trzy godziny.
Pedagogika (wykład)
Nuda, nuda, nuda i jeszcze raz nuda.
Nuda, nuda, nuda i jeszcze raz nuda.
Pedagogika (seminarium)
Ciekawie, fajnie i wiele można się dowiedzieć, a przede wszystkim zrozumieć pewne zachowania i podejście człowieka w różnych wieku do różnych spraw. Mam nadzieję, ze po tych zajęciach jak i psychologi będę chociaż o kroczek bliżej tego, aby poznać człowieka i lepiej go zrozumieć. Nie ma nic ważniejszego niż umiejętne zrozumienie.
Ciekawie, fajnie i wiele można się dowiedzieć, a przede wszystkim zrozumieć pewne zachowania i podejście człowieka w różnych wieku do różnych spraw. Mam nadzieję, ze po tych zajęciach jak i psychologi będę chociaż o kroczek bliżej tego, aby poznać człowieka i lepiej go zrozumieć. Nie ma nic ważniejszego niż umiejętne zrozumienie.
Podstawy ratownictwa medycznego
(ćwiczenia)
Dwie panie, jedna zabawniejsza od drugiej i pierwsze ćwiczenia, które od razu bez żadnych prób i przygotowań zakończyły się zaliczeniem. Myślałam, że poćwiczymy trochę, ale okazało się, że wstępne badanie pacjenta by ocenić uszkodzenia kości, rany i stan oraz ułożenie go w odpowiedniej pozycji zaliczyliśmy parę minut po tym jak dowiedzieliśmy się jak to wygląda. Zdałam, pozytwnie, jest super.
Dwie panie, jedna zabawniejsza od drugiej i pierwsze ćwiczenia, które od razu bez żadnych prób i przygotowań zakończyły się zaliczeniem. Myślałam, że poćwiczymy trochę, ale okazało się, że wstępne badanie pacjenta by ocenić uszkodzenia kości, rany i stan oraz ułożenie go w odpowiedniej pozycji zaliczyliśmy parę minut po tym jak dowiedzieliśmy się jak to wygląda. Zdałam, pozytwnie, jest super.
Genetyka (wykład)
Myślę, że ta Pani mogłaby sobie przybić piątkę z Panią od dietetyki. Coś czuję, że to psiapsiółki i uwielbiają się najbardziej na świecie, bo i ten wykład był nudny jak karp z makiem. W połowie była przerwa i po moich ponad godzinnych błaganiach Ada się nade mną zlitowała i razem opuściłyśmy salę wykładową udając się na ławki z wydziału lekarskiego. Nigdy więcej się tam nie pojawię.
Myślę, że ta Pani mogłaby sobie przybić piątkę z Panią od dietetyki. Coś czuję, że to psiapsiółki i uwielbiają się najbardziej na świecie, bo i ten wykład był nudny jak karp z makiem. W połowie była przerwa i po moich ponad godzinnych błaganiach Ada się nade mną zlitowała i razem opuściłyśmy salę wykładową udając się na ławki z wydziału lekarskiego. Nigdy więcej się tam nie pojawię.
Anatomia (wykład)
Anatomia jest trudna, dlatego chce
chodzić na te wykłady, choć nie wiem czy są obowiązkowe. Pani
mówi ciekawie, fajnie opowiada, ma niesamowitą wiedzę i wszyscy
wykładowcy się śmieję, że przypadkiem zrobiła doktorat z innego
przedmiotu niż miała i mówi tak szybko jak karabinek maszynowy,
stąd trzeba się bardzo skupić, by wchłonąć choć jedną setną
wiedzy. No i jest najlepsza sala na świecie – w szpitalu, wielka i
dokładnie taka jak na filmach. Z Adą i Piotrem usiedliśmy na samej
górze i na samym środku, więc czułam się jak bogini świata.
I oby kolejne tygodnie były dla mnie
łaskawe... A teraz, w ten piękny sobotni wieczór wrócę do
ćwiczenia bandażowania i uczenia się z anatomii, a w przerwie
popijam kawę i magazynuje notatki na mikrobiologię w poniedziałek.
sobota, 3 października 2015
Jestem studentką - SUKCES NUMER JEDEN!
Wczoraj oficjalnie zostałam studentką - odbyło się przywitanie, składanie przysięgi, zobaczyłam śmiesznie ubranych prorektorów, setki studentów, a potem omal nie zasnęłam na szkoleniu z bhp - naprawdę magia. Oglądałam prezentacje na temat rodzajów gaśnic, słuchałam o tym dlaczego nie można ukłuć się igłą i z czego są zbudowane sale wykładowe, abyśmy się nie spalili. Takich szkoleń nie polecam, ale fajnie było siedzieć w wielkiej auli w WYDZIALE LEKARSKIM i potem korzystać z lekarskiej toalety. Czułam się prawie jak studentka medycyny, miło, naprawdę miło.
Oczywiście nasz uniwersytet już musiał pokazać swoją magiczną stronę o której słyszę z każdej strony - z Adą i Piotrkiem chcieliśmy odebrać legitymacje studencką, staliśmy w kolejce, byliśmy już przy okienko, ale pani z dziekanatu zamknęła go wcześniej i powiedziała, że nas nie przyjmie. No i wszystko byłoby spoko, gdyby nie fakt, że w tygodniu dziekanat urzęduje wtedy, kiedy my mamy zajęcia. Na razie wielkim znakiem zapytania jest to jak odbiorę tą legitymację, ale chyba sprawdzają nasz spryt i odwagę. Bardzo śmieszne, naprawdę, bo muszę jeździć na normalnym bilecie i płacić dwa razy więcej.
Spotkaliśmy się dziś na godzinkę ze studentką, która zaczyna drugi rok - odkupiliśmy materiały, a przy okazji porozmawialiśmy. Rozwiała nasze wątpliwości, pocieszyła i tak naprawdę chyba już się niczego nie obawiam, choć fakt, że na moich pośladkach koleżanka będzie się uczyć robić zastrzyki domięśniowe trochę mnie przeraża, ale tylko trochę.
Piotr na pocieszenie postanowił zrobić szarlotkę z dodatkiem bananów, która wyszła naprawdę dobra. I choć z domu wzięliśmy wszystko poza blachą do ciasta to i z tym sobie poradziliśmy - upiekliśmy ciacho w garnku, więc myślę, że zastrzyki to będzie mały pikuś.
W poniedziałek pierwsze zajęcia o godzinie siódmej w centrum miasta, a więc muszę ruszyć tyłeczek i wsiąść do autobusu już po szóstej, a więc wstać przed piątą. I muszę się nauczyć, ponieważ wszyscy mówią, że będzie WEJŚĆIÓWKA, a rzeczy do nauki jest dość sporo. Nie chciałabym źle wypaść, aby wykładowcy nie wyrobili sobie od razu o mnie złego zdania i potem patrzyli na mnie jak na idiotkę, która nie wie co to aseptyka, choć na chwilę obecną jeszcze nie wiem. Ale się dowiem!
Jestem studentką, ale jaja. Będę chodzić na wykłady, mieć fartuszek, dotykać narządy w prosektorium, dźwigać ciężki i wielki atlas anatomii Nettera i spacerować po oddziałach. Jestem studentką!
Oczywiście nasz uniwersytet już musiał pokazać swoją magiczną stronę o której słyszę z każdej strony - z Adą i Piotrkiem chcieliśmy odebrać legitymacje studencką, staliśmy w kolejce, byliśmy już przy okienko, ale pani z dziekanatu zamknęła go wcześniej i powiedziała, że nas nie przyjmie. No i wszystko byłoby spoko, gdyby nie fakt, że w tygodniu dziekanat urzęduje wtedy, kiedy my mamy zajęcia. Na razie wielkim znakiem zapytania jest to jak odbiorę tą legitymację, ale chyba sprawdzają nasz spryt i odwagę. Bardzo śmieszne, naprawdę, bo muszę jeździć na normalnym bilecie i płacić dwa razy więcej.
Spotkaliśmy się dziś na godzinkę ze studentką, która zaczyna drugi rok - odkupiliśmy materiały, a przy okazji porozmawialiśmy. Rozwiała nasze wątpliwości, pocieszyła i tak naprawdę chyba już się niczego nie obawiam, choć fakt, że na moich pośladkach koleżanka będzie się uczyć robić zastrzyki domięśniowe trochę mnie przeraża, ale tylko trochę.
Piotr na pocieszenie postanowił zrobić szarlotkę z dodatkiem bananów, która wyszła naprawdę dobra. I choć z domu wzięliśmy wszystko poza blachą do ciasta to i z tym sobie poradziliśmy - upiekliśmy ciacho w garnku, więc myślę, że zastrzyki to będzie mały pikuś.
W poniedziałek pierwsze zajęcia o godzinie siódmej w centrum miasta, a więc muszę ruszyć tyłeczek i wsiąść do autobusu już po szóstej, a więc wstać przed piątą. I muszę się nauczyć, ponieważ wszyscy mówią, że będzie WEJŚĆIÓWKA, a rzeczy do nauki jest dość sporo. Nie chciałabym źle wypaść, aby wykładowcy nie wyrobili sobie od razu o mnie złego zdania i potem patrzyli na mnie jak na idiotkę, która nie wie co to aseptyka, choć na chwilę obecną jeszcze nie wiem. Ale się dowiem!
Jestem studentką, ale jaja. Będę chodzić na wykłady, mieć fartuszek, dotykać narządy w prosektorium, dźwigać ciężki i wielki atlas anatomii Nettera i spacerować po oddziałach. Jestem studentką!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)