Pierwsze kolokwium z anatomii za mną i muszę przyznać, że o dziwo za bardzo się nie stresowałam ani przed przed, ani z rana ani czekając przed sala aż wyczytają moje nazwisko. Jeśli chcecie wiedzieć jak mi poszło to ciężko mi prorokować, a wyników jeszcze nie ma. Uczyłam się sumiennie i regularnie na każdą anatomię spędzając nad książkami, wielkim Netterem i notatkami po kilkadziesiąt godzin w tygodniu, a ponadto do samego kolokwium przerobiłam setki różnych pytań, doczytywałam i powtarzałam przez długi czas. Na kolokwium było dużo pytań, które były dla mnie nawet fajne i nawet się cieszyłam, ale okazywało się, że brakuje mi niezwykle szczegółowej wiedzy. Wiedziałam, która żyła odkąd dokąd, ale nagle zaczęłam się zastanawiać czy bocznie czy przyśrodkowo czy jeszcze inaczej, a próbując potworzyć sobie każdą żyłe dochodziłam do wniosku, że mam sieczkę zamiast mózgu, a czas leci. Były też mega proste pytania i aż się uśmiechałam jak czytałam o tym gdzie zmierzyć tętno na kończynie dolnej albo o ruchomych połączeniach między kośćmi. Ale teraz czekam na wyniki.
We wtorek na anatomii Pani znów pokazała nam zwłoki, ale pierwszy raz widziałam serce. I odkryłam Amerykę, gdy Pani powiedziała, że prawa komora jest tak naprawdę na samym środku i gdy ktoś jest zadźgany nożem to zwykle ta komora jest przebita, ale ponoć to lepsza opcja z powodu mniejszego ciśnienia krwi. Dotykałam przedsionków, przejeżdżałam palcem po żebrach, przejeżdżałam palcem po mięśniu krawieckim zachwycając się jego idealnym wyglądem. I ściskałam aorte. Wiedziałam, że jest duża, ale nie myślałam, że aż tak gruba i tak elastyczna. Zmarły Pan miał szwy na sercu, więc domyślam się, że przeszedł operację, a ponadto w aorcie dało się wyczuć skrzepliny, które spokojnie można było przesuwać.
Zawsze zastanawiałam sie jak to będzie na żywo zobaczyć zwłoki i je dotykać. Od zawsze o tym w jakiś sposób marzyłam, oglądałam setki sekcji zwłok w internecie, bawiłam się czasem w domu surowym mięsem, ale gdzieś z tyłu głowy był taki cichutki głos, który mówił, że na żywo może nie dam rady. Każdy straszył zapachem, wyglądem,że wymiotują, że mdleją, że strasznie. Mi się podoba. Owszem, czasem formalina szczypie w oczy, powoduje katar albo piecze w gardle, czasem robi Ci się trochę mdło, gdy nachylasz się nad zmarłym z których kapie formalina, ale tylko tyle. Na początku jak mieliśmy same kończyny zmarłych i oglądaliśmy żyły, tętnice, mięśnie to tak naprawdę miałam wrażenie,że to sztuczne ręce i nie docierało do mnie, że to człowiek. Dziwnie się czułam, ale byłam zachwycona. I nie widziałam nic poza fajnym przeżyciem w oglądaniu martwych części ciała, ale gdy mieliśmy juz całe zwłoki i Pani na nich nam wszystko tłumaczyła zaczęłam doceniać wartość edukacyjną, która jest przeogromna - na takim człowieku można się o wiele więcej nauczyć, zrozumieć wszystko, zobaczyć jak to naprawdę wygląda bo nawet najlepsze książki nie są w stanie tego oddać. Strasznie podoba mi sie anatomia i mimo ogromu nauki myślę, że przoduje w ulubionych zajęciach jak nie zajmuje pierwszego miejsca. Chciałabym być jak moja pani magister z anatomii, która szuka odpowiedników łacińskich nazw bo zapomina jak to było po polsku, która niemalże kładzie się na preparat ręki i szuka malutkiej żyłki, które wszystko wie i wszystko pamięta. Naprawdę ją podziwiam i chciałabym mieć taką wiedzę jak ona. Pierwszy raz zobaczyliśmy całe zwłoki przy zajęciach z miednicy, ponieważ cała grupą z panią magister poszliśmy szukać miednicy, przeszliśmy przez drzwi "Zakład medycyny sądowej. Prosektorum", a potem przez kolejne "Pomieszczenie służbowe". Mnóstwo korytarzy, gdzie są zajęcia, szpilki dla lekarskiego i fizjoterapii, dużo pomieszczeń z przeróżnymi preparatami, dużo rożnych zwłok na stołach, które przypominają stoły operacyjne. I na środku korytarza koło wind stał taki chirurgiczny wózek na kółkach z przykrytymi zwłokami przy którym się zatrzymaliśmy i zaczęliśmy oglądać. Były to świeże zwłoki, które dopiero przeszły wstępny proces preparacji. Miały zdjęte skórę i było widać dosłownie każdy miesięń. To było niesamowite.
Ale cóż, dziś trzeba zapomnieć o tym co niesamowite i zasiąść do nauki środków dorektalnych, dziewięciu tasiemców na mikrobiologię, budowy serca i płuc na anatomię i zacząć robić zadania.
Podziwiam Cię! Ja chyba nie nadawałabym się do tego zawodu :)
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia i oby wyniki z kolokwium były zadowalające!